Wspinać się i wejść na szczyt góry to marzenie każdego himalaisty. Jeśli mówimy o drużnych piłkarskich, większość z nich, która gra w Champions League pragnie wygrać tą ligę chwały.
Rok temu wygrał Manchester United, po tym sukcesie nareszcie można było zmienić statystykę naszych Pucharów Europejskich. United mimo słabszego początku, wygrali Tarczę Dobroczynności, dołożyli do tego Carling Cup i ciężki z powodu dalekiego wyjazdu - KMŚ. Właśnie ostatnio z tych z wymienionych pucharów miał być przyczyną odpadnięcia ManUtd z wyścigu z Liverpoolem. Miał być... Podopieczni Sir Alexa Fergusona nie tylko wytrzymali ten okres po przyjeździe z KMŚ, a do tego dogonili Liverpool, później ich wyprzedzając i zdobywając już 18 tytuł mogli zamknąć usta krytykom.
Wczoraj wygrała Barcelona, drużyna 80 minut, w których dominowała i zdobywała bramki, przegrał Manchester United - który jedynie przez początkowe 10 minut miał szansę odmienić losy spotkania na swoją korzyść.
Podobno wejść na szczyt to sztuka łatwiejsza niż siedzenie na nim. Co roku, ot co każdy nowy himalaista spadał w doliny, po czym próbował wrócić jeszcze raz. Manchester United przełamał stereotyp broniącej tytułu 1/8 finału CL. Wygrywając w tej rundzie, poszedł za ciosem, wpierw Porto, później Arsenal. Finał w Rzymie był kolejną bitwą o szczyt nad szczytami ; chwały i uwielbienia. Manchester United nie spadł w doliny, podobno buduje obóz blisko finału i zamierza wrócić tam za rok w okolicach maja.
Nie sztuką jest wejść i patrzeć na innych z góry. Sztuką jest wejść, spróbować tam zostać i wrócić za rok.
ManU zaszedł daleko, ale miał w tym ciut ułatwione zadanie. Powiedzmy sobie szczerze, Porto, Arsenal to nie zespoły na miarę United. Jednak szczęścia zawsze sprzyja lepszym. Dziękuje Manchesterowi za piękną walkę i cały sezon. W kolejnym z pewnością będą się również liczyć w każdej rywalizacji.
OdpowiedzUsuń