6/18/2008

Gdy opadł kurz po bitwie

Polska przegrała bitwę o 1/4, w zacnych pojedynkach z Niemcami, Austrią i z Chorwacją, gdzie dzielnie walczyli wielki bramkarz Artur Boruc i brazylijska finezja - Roger. Na 4+ zagrał Saganowski.

To już jest koniec i znów wracamy do domu za wcześnie... Znów wielkie nadzieje, cele lecz z każdym dniem bliżej rozpoczęcia EURO 2008 nadzieja gasła. Najpierw Leo powiedział, że jedziemy po zwycięstwo, później, że wyjście z grupy będzie sukcesem. Aż wkońcu nie wytrzymał i powedział: "To cud, że tutaj jesteśmy" czym z pewnością nie rozbawił kibiców. Widoczna była gasnąca motywacja Leo po ostatnim meczu. Chyba sam już się zagubił, jak większość polskich piłkarzy.

Znów zostały obnażone wszystkie słabe punkty, począwszy od defensywy kończąc na ataku. Wyjątkiem okazał się Boruc zwany "Borubarem" i Roger zwany "Perejro". To było za mało aby awansować, ale w sam raz aby nie ponieść klęski o której mówiły by wszystkie gazety.

Ilu to kibiców było przed meczem z Niemców... tą atmosferę wyczuwało się od początku dnia tj. 8 czerwca. A nagle po meczu z Chorwacją dziennikarze jednej telewizji jak lwy rzucili się na trenera a później na zawodników. Do krytykowania są zawsze wszyscy pierwsi. A kto krytykuje? np: wielki trener z MŚ 2002 roku. Chyba zapomniał pan, że sam zawalił turniej i wszystko co było z nim związane. A ci pseudo eksperci (nie mówię o wszystkich), te analizy i inne pierdy. Krytykowanie cudzych błędów, a sami nie ustrzegli się nich we własnych karierach!

"Rozliczmy trenera" - Pytam się po co?! Wiadomo, że zostanie. Oczywiście gdzieś błąd został popełniony, ale Holender jest światowym trenerem. Nie takie porażki się zdarzają.

Czekam na eliminacje, czekam znów na tych niby kibiców albo ekspertów... ale przynajmniej życie jest ciekawsze. Tacy ludzie muszą być...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz