3/14/2009

Raz na 17 lat...

Zaraz po spotkaniu Manchesteru United z Liverpoolem zacząłem się zastanawiać kiedy po raz ostatni nasi ulubieńcy doznali równie dotkliwą porażkę. Szukać nie musiałem długo, ponieważ na blogu Rafała Steca ujrzałem rzecz nieprawdopodobną, bowiem doszło to tego w roku 1992. Z ciekawości za pomocą najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej sprawdziłem od kogo Czerwone Diabły dostały tak sromotne lanie. Przed moimi oczami widniała nazwa drużyny Queens Park Rangers. Mecz miał miejsce dokładnie 1 stycznia 1992 roku, czyli dokładnie rok w przed transformacją w Czechosłowacji. Szmat czasu. Ba, wówczas nie tylko na świecie nie istniały takie kraje jak Czechy i Słowacja. Nie istniała także Premier League! Dzisiejszy mecz był więc jakby końcem pewnej epoki.

Od razu chciałbym uspokoić wszystkich, którzy pomyśleli, iż z dniem dzisiejszym skończyła się era Manchesteru United a zaczęła się era Liverpoolu. Nie prysła też magia Old Trafford. Osobiście jestem pewien, że na kolejny taki mecz będziemy musieli czekać kolejne 17 lat. Mówiąc o końcu epoki miałem na myśli to, że w końcu kibice wrogiego Liverpoolu będą mogli chodzić z głową podniesioną do góry i nie będą musieli spuszczać wzroku widząc gościa odzianego w koszulkę Manchesteru United. Cóż, taki jest już futbol. Dla nich nie będzie liczyło się to, że najprawdopodobniej po raz kolejny nie zdobędą mistrzostwa Anglii. Będą za to mieli w pamięci upokorzenie największego rywala na ich terenie. Dla Liverpoolczyków coś pięknego.

Jednak, aby było nieco optymistycznej dodam, że dobrze, iż ta wpadka przytrafiła się nam dzisiaj, a nie trzy dni wcześniej w pojedynku z Interem Mediolan. Prawdę mówiąc poza prestiżem ta porażka tak naprawdę dla Manchesteru United może nie oznaczać nic. Wystarczy tylko dobrze spisywać się w kolejnych spotkaniach ligowych, a na koniec sezonu kibice z Anfield Road będą czuli się dumni, a z Old Trafford zwycięzcy. Wspomnę jeszcze tylko, iż podopieczni Sir Alexa Fergusona wywalczyli już w tym roku 3 trofea a mają jeszcze realne szanse na 3 kolejne. C'mon United!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz