Adam Małysz na dobre wrócił do czołówki. To nie tytuł marzeń, taka jest prawda, Wczoraj przedolimpijska próba w Vancouver wypadła dla "Orła z Wisły" imponująco.
Zajął czwarte miejsce, a do podium stracił naprawdę mało, zważywszy na to, że skakał w mniej korzystnych warunkach niż 3 - Ville Larinto (149 metrów przy wiejącym wietrze robi wrażenie), 2 - Thomas Morgenstern, który na dobre wraca do skakania na podium oraz obecna gwiazda i lider PŚ - Gregor Schlierenzauer, który także poszybował jak Ville Larinto na odległość 149 metrów lecz on swój skok ustał, za co należy mu się uznanie.
Organizatorzy zadbali o widowiskowość, szybujący Schlierenzauer był pięknym tłem dla innych. Na szczęście Polscy kibice, którzy dopingowali Adama z całych sił mogli się cieszyć z 4 miejsca.
Czy oglądając też mieliście odczucie, że Małysz pofrunął by też daleko, jak Larinto?
fot: Tadeusz Mieczyński
Swoją drogą, Lepistoe mówiąc fanatycznym językiem zrobił więcej w jeden tydzień niż Kruczek przez cały okres przygotowawczy ale faktem jest, że obecny trener reprezentacji zmotywował nareszcie Kamila Stocha i skoczek nazywany następcą Małysza znów wylatał kilka punktów.
Zajął czwarte miejsce, a do podium stracił naprawdę mało, zważywszy na to, że skakał w mniej korzystnych warunkach niż 3 - Ville Larinto (149 metrów przy wiejącym wietrze robi wrażenie), 2 - Thomas Morgenstern, który na dobre wraca do skakania na podium oraz obecna gwiazda i lider PŚ - Gregor Schlierenzauer, który także poszybował jak Ville Larinto na odległość 149 metrów lecz on swój skok ustał, za co należy mu się uznanie.
Organizatorzy zadbali o widowiskowość, szybujący Schlierenzauer był pięknym tłem dla innych. Na szczęście Polscy kibice, którzy dopingowali Adama z całych sił mogli się cieszyć z 4 miejsca.
Czy oglądając też mieliście odczucie, że Małysz pofrunął by też daleko, jak Larinto?
fot: Tadeusz MieczyńskiSwoją drogą, Lepistoe mówiąc fanatycznym językiem zrobił więcej w jeden tydzień niż Kruczek przez cały okres przygotowawczy ale faktem jest, że obecny trener reprezentacji zmotywował nareszcie Kamila Stocha i skoczek nazywany następcą Małysza znów wylatał kilka punktów.
PS: Oby ten uśmiech gościł jak najdłużej. Zapraszam do głosowania w sondzie!
Wczoraj po raz kolejny Walter Hoffer pokazał, że najbardziej zależy mu na własnych interesach, czyt. zwycięstwach Austriaków. Wiatr 'kręcił' przez całą drugą serię i tak pierwszym zawodnikiem, który został zdjęty z belki był Loitzl, po chwili wiatr się zmienił i Austriak ruszył. Jednak akuratnie nie ten moment był najbardziej perfidny w wykonaniu Austriaka. Gdy do końca konkursu zostawało jeszcze kilka minut, a na górze było jeszcze pięciu zawodników wszystko było dobrze. Swój skok oddał Małysz, potem zawodnik, który wraz z nim zajmował 4 miejsce (Bardal?). Wówczas warunki nie uległy zmianie, ale Pan Hoffer postanowił przerwać zawody, a gdy będąc już na zeskoku zobaczył, iż wiatr się zmienił, posłał do boju 3 ostatnich zawodników, w tym dwóch swoich rodaków. Tego chyba komentować nie trzeba?
OdpowiedzUsuńmu_fan; nie chciałem pisać o tym tak dobitnie ale zgadzam się z tym, że Hoffer faworyzuje, no może nie aż tak ale jednak przywileje mają... Czasy zwycięstw Małysza, wtedy też były niezłe "narciarskie jajca".
OdpowiedzUsuń